Pilny pobyt w szpitalu zakończył się dla pacjenta Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu rachunkiem, który zwalił go z nóg. Przy wyjeździe z parkingu musiał zapłacić 1350 zł. Mężczyzna spędził na oddziale blisko trzy doby. Teraz mówi wprost: „Oddałem niemal połowę pensji za to, że walczyłem o życie w szpitalu”. Ministerstwo Zdrowia unika odpowiedzi, a sprawa trafiła do Rzecznika Praw Pacjenta.
1350 zł za trzy dni. Ile to stawki za godzinę?
Jak wynika z informacji zebranych przez dziennikarzy, opłata za postój na parkingu przy szpitalnym SOR-ze w Poznaniu może sięgać nawet kilkunastu złotych za godzinę. W przypadku pacjenta, który spędził na parkingu blisko 72 godziny, rachunek szybko urosł do astronomicznej kwoty. Przeliczając: średnia stawka wyszła około 19 zł za godzinę. Dla porównania - w wielu miastach tyle samo kosztuje godzina parkowania w ścisłym centrum.
Pacjent, który wolał zachować anonimowość, podkreśla, że nie zostawił auta z wyboru. Zaparkował przed SOR-em, bo przyjechał na ostry dyżur z poważnymi objawami. - Nie miałem czasu ani siły szukać tańszego parkingu ani prosić bliskich o podwiezienie. Zajmowało mnie tylko jedno - żeby lekarze jak najszybciej mnie przyjęli - relacjonował w rozmowie z Business Insiderem.

Ministerstwo Zdrowia umywa ręce
Dziennikarze próbowali dowiedzieć się w Ministerstwie Zdrowia, czy takie opłaty w szpitalnych parkingach są prawidłowe i czy resort planuje interwencję. Odpowiedź była wymijająca. Jak wynika z ustaleń, ministerstwo uznało, że sprawa nie leży w jego kompetencjach i skierowało pytania do innej instytucji. Pacjent z kolei złożył skargę do Rzecznika Praw Pacjenta.
W polskich szpitalach publicznych parkingi często są dzierżawione prywatnym firmom, które same ustalają cennik. Nie ma ustawowego górnego limitu opłat za parkowanie przy placówkach medycznych. To oznacza, że pacjenci i odwiedzający są zdani na politykę operatora.
Jak nie wpaść w parkingową pułapkę przy szpitalu?
Sprawa z Poznania nie jest odosobniona. Podobne historie opisywano już w Łodzi, Warszawie czy Wrocławiu. Co zrobić, żeby nie zapłacić kilkuset złotych za postój w momencie, gdy w grę wchodzi zdrowie lub życie?
- Sprawdź cennik przed zaparkowaniem - nawet w nagłej sytuacji warto rzucić okiem na tablicę informacyjną. Jeśli stawki są zawrotne, rozważ pozostawienie auta w rękach kogoś bliskiego.
- Zapytaj personel - niektórzy dyrektorzy szpitali oferują pacjentom hospitalizowanym możliwość darmowego postoju po okazaniu karty pobytu. Niestety, nie zawsze jest to głośno komunikowane.
- Skorzystaj z komunikacji miejskiej - jeśli stan na to pozwala, dojazd autobusem czy tramwajem może być tańszy niż ryzyko wysokiego rachunku za parking.
- Rozejrzyj się za bezpłatnymi miejscami - w okolicy szpitala często znajdują się osiedlowe ulice, na których nie ma strefy płatnego parkowania.
Ile tak naprawdę można stracić?
W opisywanym przypadku pacjent zapłacił 1350 zł, ale to nie musi być maksymalna kwota. Jeśli pobyt w szpitalu przedłużyłby się do tygodnia, rachunek mógłby sięgnąć nawet ponad 3 tysięcy złotych. Dla osoby zarabiającej minimalną krajową (w 2026 roku to około 3600 zł brutto) oznaczałoby to oddanie praktycznie całej pensji.
Póki co ani ministerstwo, ani szpital nie zapowiedziały zmiany regulaminu. Pacjent z Poznania czeka na odpowiedź Rzecznika Praw Pacjenta. Jego historia to przestroga: przed wyjazdem na SOR warto zabezpieczyć nie tylko dokumenty i nerwy, ale też sposób na pozostawienie samochodu. Bo koszt parkowania może okazać się równie bolesny jak sam powód wizyty u lekarza.








