Kupujesz jedną świnkę morską, przynosisz ją do domu, dbasz o nią jak o oczko w głowie i w Szwajcarii właśnie złamałeś prawo. Nie ma znaczenia, ile czasu jej poświęcasz ani jak wygodną ma klatkę. Dla szwajcarskich urzędników pojedyncza świnka to zwierzę maltretowane.
Osiemdziesiąt kilka gramów obywatelskich praw
Podstawą tego przepisu jest liczące 182 strony rozporządzenie o ochronie zwierząt, które obowiązuje w Szwajcarii od września 2008 roku. Zapisano w nim wprost, że świnki morskie należy trzymać w liczbie co najmniej dwóch sztuk. Logika stojąca za tą regułą jest prosta i wcale nie dziwaczna: świnki morskie to zwierzęta wybitnie stadne. W naturze żyją w grupach, komunikują się między sobą, reagują na obecność innych osobników. Samotność jest dla nich formą cierpienia.
Szwajcarski Federalny Urząd Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii poszedł w tej ocenie bardzo daleko. Według jego stanowiska samotna świnka morska jest uznawana za maltretowaną nawet wtedy, gdy właściciel poświęca jej mnóstwo uwagi. Człowiek, choćby najbardziej oddany, nie zastąpi drugiej świnki. To założenie odróżnia szwajcarskie prawo od większości innych systemów, gdzie o dobrostanie zwierzęcia decyduje głównie to, czy jest nakarmione i ma dach nad głową.
Świnki to nie jedyni skazani na towarzystwo
Obowiązek trzymania minimum w parach nie dotyczy wyłącznie świnek morskich. Ta sama zasada obejmuje myszy, myszoskoczki, szczury, koszatniczki i szynszyle. Wśród ptaków przepis wymienia między innymi papugi, kanarki i przepiórki japońskie. Wszystkie te gatunki łączy jedno – w naturze funkcjonują w grupach lub parach, a samotność im szkodzi.
Ciekawy jest jednak wyjątek. Złote chomiki są z tego obowiązku wyłączone, i to nie przez przeoczenie. Chomiki są samotnikami, które w naturze bronią swojego terytorium przed innymi osobnikami tego samego gatunku. Zmuszanie ich do życia w parze byłoby dla nich stresem, a nie ulgą. Szwajcarskie prawo nie stosuje więc jednej reguły do wszystkich gryzoni, tylko rozróżnia ich naturalne zachowania. To pokazuje, że przepis nie powstał od niechcenia.
Kiedy jedna świnka odchodzi
Ten dobrze pomyślany przepis zrodził jednak problem, którego chyba nikt się nie spodziewał. Wyobraźmy sobie sytuację: masz dwie świnki, wszystko zgodne z prawem. Jedna z nich umiera. I nagle, z dnia na dzień, stajesz się właścicielem pojedynczego zwierzęcia, czyli łamiesz przepisy. Możesz kupić kolejną świnkę, ale ta z czasem też odejdzie i historia się powtórzy. Powstaje błędne koło, w którym co jakiś czas trzeba dokupować nowe zwierzę, żeby pozostać w zgodzie z prawem.
Rozwiązanie okazało się równie oryginalne jak sam problem. Priska Küng założyła wypożyczalnię świnek morskich, coś w rodzaju biura matrymonialnego dla osamotnionych zwierząt. Zamiast kupować nową świnkę na stałe, właściciel osieroconego zwierzaka może wypożyczyć towarzysza. Dzięki temu ostatnia świnka z pary nie musi dożywać swoich dni w samotności, a właściciel nie jest zmuszony do wchodzenia w kolejny cykl kupowania zwierząt. Biznes wyrósł więc bezpośrednio z zapisu w urzędowym rozporządzeniu.
Rybki bez tłumu i kot z widokiem
Szwajcarskie przepisy sięgają jeszcze dalej i obejmują zwierzęta, o których dobrostan mało kto się zastanawia. Złotych rybek również nie wolno trzymać pojedynczo. Klasyczny obrazek samotnej rybki krążącej w okrągłym akwarium jest w Szwajcarii niezgodny z prawem.
Najbardziej rozczula chyba zapis dotyczący kotów. Prawo mówi, że kot powinien mieć przynajmniej okno z widokiem na inne koty. Nie chodzi więc tylko o fizyczne potrzeby zwierzęcia, ale też o jego życie społeczne i psychiczny komfort. Kot, który nie może wychodzić na dwór, powinien mieć chociaż możliwość obserwowania świata i innych przedstawicieli swojego gatunku przez szybę.
Kary za łamanie tych przepisów nie są ustalane centralnie. Zajmują się tym kantonalne służby weterynaryjne, które mają w tej sprawie swoją władzę. Szwajcaria dzieli się na kantony, a część kompetencji leży właśnie na tym poziomie, więc konsekwencje mogą się różnić w zależności od miejsca.
Na pierwszy rzut oka wymóg posiadania dwóch świnek morskich brzmi jak absurd rodem z anegdoty. Kiedy jednak przyjrzeć się uzasadnieniu, okazuje się, że za każdym z tych zapisów stoi konkretna wiedza o naturze zwierząt. Pytanie tylko, czy to Szwajcaria przesadza z troską, czy raczej reszta świata za mało myśli o tym, co czuje zwierzę zamknięte samo w klatce.








