/ CIEKAFSKI
CIEKAFSKI MIEJSCA 19 lipca 2026 · 3 min

Był ostatnim takim krajem na Ziemi. Islandia właśnie straciła to, z czego słynęła od zawsze

Był ostatnim takim krajem na Ziemi. Islandia właśnie straciła to, z czego słynęła od zawsze

Do niedawna przewodnicy na Islandii mieli w zanadrzu ciekawostkę, która zawsze robiła wrażenie na turystach. Obok gejzerów, wodospadów i lawy pojawiał się jeden nieoczywisty fakt: tu nie ma komarów. Ani jednego. W lecie można było spać przy otwartym oknie, wędrować wieczorem nad jeziorem i nie usłyszeć tego charakterystycznego bzyczenia. To się właśnie skończyło.

Wyspa, która była wyjątkiem

Komary są niemal wszędzie. Występują na każdym lądzie świata poza Antarktydą i garstką odizolowanych wysp. Są w tropikach, są za kołem podbiegunowym, radzą sobie na bagnach i w miastach. A jednak Islandia przez całą swoją historię pozostawała jedynym krajem w Europie całkowicie wolnym od tych owadów – i jednym z ostatnich takich miejsc na całej planecie.

To nie był przypadek ani szczęśliwy zbieg okoliczności. Za brak komarów odpowiadał specyficzny, polarny klimat wyspy. Komar, żeby domknąć swój cykl rozwojowy, potrzebuje względnie stabilnych warunków. Tymczasem na Islandii pogoda potrafiła spłatać figla w najgorszym dla owadów momencie: nagłe odwilże po mrozie, potem znów przymrozek. Larwy nie miały szans dokończyć rozwoju. Natura raz po raz przerywała im proces w połowie, i tak przez stulecia.

Znalezisko w Kjosarhreppur

W 2025 roku ta niezwykła passa dobiegła końca. W gminie Kjosarhreppur na Islandii znaleziono okazy komara gatunku Culiseta annulata. To pierwsze komary odnotowane w historii kraju – moment, który dla wielu Islandczyków ma wymiar wręcz symboliczny.

Culiseta annulata to gatunek dobrze znany w Europie, radzący sobie w chłodniejszym klimacie lepiej niż wiele swoich krewnych. To akurat pasuje do islandzkich warunków. Ale kluczowe jest nie samo pojawienie się konkretnego gatunku, lecz to, co za tym stoi.

Klimat przesuwa granice

Naukowcy wiążą pojawienie się komarów na Islandii ze zmianą klimatu. Ocieplenie przesuwa granice siedlisk owadów coraz dalej na północ. Miejsca, które jeszcze niedawno były dla nich za zimne i za niestabilne, powoli stają się nadające do życia. Islandia, dawniej bezpieczna dzięki swoim kapryśnym mrozom, przestała być barierą nie do przejścia.

W tym sensie komar znaleziony w Kjosarhreppur to coś więcej niż entomologiczna ciekawostka. To namacalny znak, że ocieplenie zmienia nawet te zakątki świata, które przez całe wieki uchodziły za odporne na obce gatunki. Granica, którą do tej pory wyznaczała surowa arktyczna pogoda, właśnie przesunęła się o kawałek.

Co zostaje po legendzie

Dla mieszkańców wyspy brak komarów był powodem do cichej dumy. Trudno przecenić, jak wygodne było życie bez tych owadów – żadnych ukąszeń podczas letnich wieczorów, żadnych siatek w oknach, żadnego smarowania się repelentem przed wyjściem nad wodę. Ta codzienna błogość była też elementem tożsamości turystycznej Islandii. Fakt o braku komarów krążył w przewodnikach i opowieściach obok informacji o wulkanach i gorących źródłach.

Teraz ta ciekawostka przechodzi do przeszłości. Islandia przestała być krajem bez komarów. To zmiana, która na razie dotyczy pojedynczych okazów, ale która zamyka pewien rozdział trwający tyle, co historia zasiedlenia wyspy.

Ostatni bastion na Ziemi

Po tym odkryciu na mapie świata pozostaje już tylko jedno miejsce formalnie wolne od komarów: Antarktyda. Najzimniejszy, najbardziej niegościnny kontynent planety jest ostatnim skrawkiem lądu, na którym te owady nie zdołały się zadomowić.

Islandia dołączyła właśnie do reszty świata. Można się z tego śmiać, bo w skali globalnych problemów pojawienie się kilku komarów na jednej wyspie wydaje się drobiazgiem. Ale to właśnie takie drobiazgi najlepiej pokazują, jak daleko sięgają skutki zmian klimatycznych – do miejsc, które przez tysiące lat wydawały się poza ich zasięgiem.

Kolejni przewodnicy będą musieli wymyślić nową ciekawostkę na powitanie turystów. A Islandczycy, spędzając letnie wieczory nad jeziorem, być może po raz pierwszy w historii swojego kraju usłyszą dźwięk, który reszta świata zna aż za dobrze.

— WIĘCEJ Z REDAKCJI CIEKAFSKI

— CZYTAJ TEŻ W SIECI SFAT