/ DRUGIBIEG
DRUGIBIEG MAGNES 28 lipca 2026 · 3 min

Chiński elektryk za 50 000 funtów. Przyspiesza jak Ferrari, waży jak Lotus

Chiński elektryk za 50 000 funtów. Przyspiesza jak Ferrari, waży jak Lotus

Chiński producent JMEV pokazał, że elektryczny sportowy samochód nie musi być ciężką i pozbawioną charakteru maszyną. Model SC-01, znany na rodzimym rynku jako Yichi 01, przyspiesza do 100 km/h w 2,9 sekundy, waży zaledwie 1380 kg i kosztuje równowartość około 50 000 funtów. Już w kwietniu 2027 roku trafi do sprzedaży w Wielkiej Brytanii, a importer nazywa go „samochodem, który powinien był zbudować Lotus”.

Chiński elektryk z duszą Lotusa

Za projektem stoi Feng Xiaotong, chiński pasjonat motoryzacji, który około dekady temu założył firmę China Car Custom zajmującą się restauracją i modernizacją klasyków. Feng dostrzegł lukę na rynku: brakowało prawdziwego elektrycznego samochodu sportowego stawiającego na radość z prowadzenia, o odpowiednim poziomie osiągów, niezbyt ciężkiego i oferującego prostą, dostępną frajdę z jazdy. Stąd porównanie do historycznych modeli Lotus. O szczegółach projektu jako pierwszy pisał brytyjski magazyn Autocar.

SC-01 powstał na dedykowanej, przestrzennej ramie nośnej (spaceframe). Bateria umieszczona jest za fotelami, a każdą z osi napędza osobny silnik elektryczny. To rozwiązanie daje charakterystyczne dla samochodów z silnikiem centralnym właściwości jezdne. Co więcej, akumulator o pojemności 60 kWh nie jest elementem konstrukcyjnym nadwozia – zaprojektowano go jako wyjmowany, co ułatwia serwisowanie. Środek ciężkości auta ma być niższy niż w Porsche 911.

Minimalistyczne wnętrze SC-01 bez centralnego ekranu dotykowego.
Minimalistyczne wnętrze SC-01 bez centralnego ekranu dotykowego.

2,9 sekundy do setki i waga poniżej 1,4 tony

Oba silniki elektryczne są identyczne i łącznie generują 429 KM oraz 560 Nm momentu obrotowego. To wystarcza, by SC-01 rozpędziło się od 0 do 100 km/h w 2,9 sekundy – tyle samo, co Ferrari 296 GTB. Masa własna 1380 kg to o około 500 kg więcej niż Lotus Elise, ale mniej więcej tyle, ile ważyć ma zapowiadane Alpine A110 EV.

Zasięg na chińskim cyklu pomiarowym wynosi 311 mil (około 500 km), co przy codziennym użytkowaniu powinno przełożyć się na realne 350-400 km. Zawieszenie jest w pełni regulowane ręcznie, a kierowca może przełączać między trybem przednio-, tylnio- i czteronapędowym, łącząc oba silniki.

Już w produkcji – sprzedaż w Europie od 2027 roku

SC-01 jest już produkowany w Chinach i trafił na rynki m.in. Włoch. Prawa do importu do Wielkiej Brytanii wykupił Mark Cotton, były menedżer BMW, Bentleya, McLarena i RML, który założył firmę Small Sports Car Company (SSCC). Cotton jest na razie jedynym pracownikiem firmy, ale planuje pozyskać trzech dealerów oraz partnerów logistycznych i serwisowych.

Cele sprzedażowe są skromne: około 160 egzemplarzy w pierwszym roku, rosnąc do 360 w trzecim. „To nie jest projekt wymagający dużych wolumenów, by odnieść sukces. Łatwo uzasadnić niszowy produkt, zaprojektowany jako auto dla entuzjastów, sprzedający 200-300 sztuk rocznie” – mówi Cotton. Wśród inwestorów Fenga jest chiński gigant technologiczny Xiaomi.

Wnętrze bez ekranów i asystentów

Wnętrze SC-01 jest minimalistyczne – nie ma centralnego ekranu dotykowego, tylko mały wyświetlacz przed kierowcą. Są za to przyciski wyboru trybu jazdy i ręczny hamulec. Auto rezygnuje też z wszelkich systemów asystujących (ADAS). Dzięki temu udało się ograniczyć masę i zachować czystą, sportową charakterystykę.

Ponieważ SC-01 nie ma zaawansowanych systemów wspomagania, w Wielkiej Brytanii będzie sprzedawany na podstawie indywidualnych homologacji (Individual Vehicle Approval) lub małoseryjnej homologacji typu (Small Series Type Approval), w zależności od rocznej liczby sprzedanych egzemplarzy.

Czy ten chiński sportowy elektryk trafi do Polski? Na razie nie ma oficjalnych informacji, ale auto jest już dostępne we Włoszech, które – podobnie jak Polska – są rynkiem z kierownicą po lewej stronie. To daje nadzieję, że SC-01 może w przyszłości pojawić się także w naszym kraju.

— WIĘCEJ Z REDAKCJI DRUGIBIEG

— CZYTAJ TEŻ W SIECI SFAT