Pilny pobyt w szpitalu zakończył się dla pacjenta Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu rachunkiem na 1350 zł - tyle kosztowało go pozostawienie auta na parkingu pod SOR-em przez blisko trzy doby. Mężczyzna nie miał wyboru: przyjechał na ostry dyżur i nie mógł przestawić samochodu. Gdy wyszedł, czekała go kwota, którą sam nazwał „połową pensji”. Sprawdzamy, czy taka sytuacja może spotkać również ciebie i jakie są prawa pacjenta.
1350 zł za trzy dni pod szpitalem. Jak to możliwe?
Z relacji pacjenta, którą opisuje serwis bankier.pl, wynika, że mężczyzna trafił do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu w trybie nagłym. Auto zostawił na parkingu przeznaczonym dla osób korzystających z SOR. Po blisko trzech dobach, gdy został wypisany, przy bramce okazało się, że musi zapłacić aż 1350 zł. Stawka za godzinę postoju wynosiła kilkadziesiąt złotych, a system naliczał opłatę przez całą dobę bez limitu dziennego.
Mężczyzna w rozmowie z Business Insiderem skomentował to gorzko: „Oddałem niemal połowę pensji za to, że walczyłem o życie w szpitalu”. Dodał, że nikt nie uprzedził go o takich stawkach - w stresie i bólu nie myślał o parkometrze. Sprawę nagłośniły media, ale szpital póki co nie anulował należności.

Ministerstwo Zdrowia przeciera ręce. Kto odpowiada za szpitalne parkingi?
Po publikacjach w prasie dziennikarze zapytali Ministerstwo Zdrowia, czy zamierza interweniować. Odpowiedź była wymijająca: resort przekazał, że sprawa należy do kompetencji zarządu szpitala i ewentualnie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, jeśli opłaty są rażąco wygórowane. Ministerstwo zatem umywa ręce, a pacjenci pozostają sami.
Problem w tym, że szpitale - zwłaszcza te przekształcone w spółki prawa handlowego - często zlecają obsługę parkingów firmom zewnętrznym. Te ustalają stawki na zasadach komercyjnych. W efekcie parking pod publiczną placówką kosztuje tyle, co w centrum miasta, a pacjent nie ma siły ani czasu negocjować.

Policz sam
Kalkulator kosztów prądu
Wpisz zużycie i stawki z WŁASNEJ faktury - porównaj dwie taryfy.
Wynik orientacyjny - zweryfikuj u źródła (dokładny wzór rozliczenia na fakturze dostawcy).
Gdzie jeszcze grozi ci rachunek grozy? Sprawdź stawki
Choć skala 1350 zł jest ekstremalna, podobne opłaty zdarzają się w innych dużych miastach. Oto sytuacje, w których możesz dostać wysoki rachunek:
- Brak limitu dziennego - parkingi bez taryfy maksymalnej za dobę naliczają każdą godzinę osobno. Po trzech dniach robi się kilkaset złotych.
- Strefa płatna przy SOR - wiele szpitali nie zwalnia z opłat osób przyjętych w trybie nagłym. Kierowca musi sam pamiętać o biletiku.
- Kary umowne - za zgubienie biletu lub opóźnienie przy wyjeździe doliczane są dodatkowe, często zaskakująco wysokie kwoty.
- Brak informacji o stawkach - przy wjeździe nie ma widocznego cennika, a kierowca dowiaduje się o kosztach dopiero przy bramce.
Jeśli jedziesz do szpitala - zwłaszcza w trybie nagłym - warto poprosić kogoś z rodziny o odebranie auta albo zapytać personel, czy istnieje możliwość zwolnienia z opłaty na czas hospitalizacji.
Co zrobić, gdy już dostaniesz horrendalny rachunek?
Po pierwsze: nie płać od razu. W przypadku sporu możesz zgłosić sprawę do rzecznika praw pacjenta, a także do UOKiK jako praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów. Szpital, jako podmiot świadczący usługi publiczne, powinien wykazać się szczególną starannością i nie może wykorzystywać przymusowego położenia pacjenta.
W Poznaniu mężczyzna rozważa złożenie skargi do sądu argumentując, że nie miał swobody wyboru parkingu - przyjechał do szpitala na ostry dyżur. Jego sprawa może stać się precedensem. Na razie jednak kwota 1350 zł wisi nad nim, a Ministerstwo Zdrowia sugeruje, że to nie ich problem.
Najlepiej więc zapobiegać: jeśli to możliwe, nie zostawiaj auta na szpitalnym parkingu bez sprawdzenia cennika. W nagłych przypadkach szukaj alternatyw - czasem kilkaset metrów dalej jest bezpłatna ulica lub parking pod galerią handlową.








