Iran od miesięcy blokuje Cieśninę Ormuz, przez którą przepływało codziennie 17 mln baryłek ropy. Dla polskiego kierowcy oznacza to jedno: ceny na stacjach paliw poszybowały w górę i nie ma szybkiej poprawy. Eksperci wskazują jednak, że do 2030 roku sytuacja może się odwrócić - ale najpierw trzeba przetrwać ten kryzys.
Ile ropy przepływa przez Ormuz? Ta liczba robi wrażenie
Przed konfliktem przez Cieśninę Ormuz tankowce transportowały 17 mln baryłek ropy dziennie. To około 20% światowego zapotrzebowania na ten surowiec. Obecnie, jak podaje publicysta Bloomberga Javier Blas, około 5 mln baryłek udało się już przekierować na istniejące rurociągi. Reszta - 12 mln baryłek - wciąż czeka na alternatywne trasy. To właśnie ta ogromna ilość surowca, która nie może dotrzeć do odbiorców, napędza wzrost cen na globalnych rynkach.

Kiedy ceny paliw w Polsce wrócą do normy?
Według analityka Bloomberga, Iran co prawda krótkoterminowo zyskuje na blokadzie - ceny ropy rosną, a amerykańscy wyborcy frustrują się prezydenturą Donalda Trumpa. Jednak długofalowo Teheran ryzykuje utratę swojej strategicznej przewagi. Blas przewiduje, że do 2030 roku Cieśnina Ormuz przestanie być kluczowym „wąskim gardłem” dla dostaw ropy. Powód? Państwa Zatoki Perskiej, Chiny i Japonia już teraz przyspieszają budowę nowych rurociągów, które ominą ten niebezpieczny szlak. Budowa nie jest wielkim wyzwaniem inżynieryjnym - większym problemem mogą być uzgodnienia polityczne.
Jak to wpływa na twoje codzienne wydatki
Dla polskiego kierowcy oznacza to, że wyższe ceny na stacjach mogą się utrzymać jeszcze przez kilka lat. Każda zwyżka ceny baryłki ropy o 10 dolarów przekłada się na wzrost ceny litra benzyny o około 20-25 groszy. W skali miesiąca, przy średnim tankowaniu 50 litrów, to dodatkowe 10-12 złotych. Dla budżetu domowego - zwłaszcza przy obecnej inflacji - to odczuwalny cios.
Co dalej? Trzy scenariusze na najbliższe lata
Scenariusz optymistyczny: Blokada Ormuzu szybko się kończy, a nowe rurociągi powstają w ciągu 2-3 lat. Ceny wracają do poziomu sprzed kryzysu.
Scenariusz realistyczny: Iran przeciąga blokadę do końca dekady, ale alternatywne trasy powstają zgodnie z planem - do 2030 roku. Ceny pozostają podwyższone, ale stabilne.
Scenariusz pesymistyczny: Konflikt eskalizuje na inne regiony. Wtedy ceny mogą jeszcze wzrosnąć, a powrót do normy się opóźni.
Niezależnie od scenariusza, jedno jest pewne: im dłużej trwa blokada, tym szybciej budowane są rurociągi, które w przyszłości uniezależnią świat od tego szlaku. Dla twojego portfela oznacza to, że najgorsze może być jeszcze przed nami, ale jest światełko w tunelu - i to konkretne, bo wyznaczone na 2030 rok.
Więcej o szczegółach budowy alternatywnych tras przeczytasz w analizie Bloomberga.








