„Jeśli komuś spodoba się produkt, który dostawca robi na inny rynek pod inną marką, to - o ile wzór nie jest zastrzeżony - dostaje dokładnie ten sam produkt, tylko pod własną marką. To ten sam produkt na tej samej linii. Markę dokleja się na końcu” - mówi Dariusz Antczak, założyciel firmy Deante, w rozmowie z money.pl. Mechanizm dotyczy nie tylko armatury czy mody, ale także wielu produktów motoryzacyjnych, od opon po elementy wyposażenia wnętrza. Warto wiedzieć, kiedy dopłata do marki ma sens, a kiedy jest wyłącznie opłatą za naklejkę.
Ten sam wyrób z chińskiej fabryki, inna cena na półce
Dariusz Antczak wyjaśnia, że firmy zamawiające towar u azjatyckich dostawców często nie mają wpływu na specyfikację techniczną. „Markę dokleja się na końcu” - podkreśla przedsiębiorca. W praktyce oznacza to, że identyczny produkt może trafić do sprzedaży pod znaną marką w cenie premium lub do marketu bez logo za ułamek tej kwoty.
W branży motoryzacyjnej takie zjawisko występuje powszechnie. Opony, akumulatory, wycieraczki, filtry, a nawet elementy układu hamulcowego bywają produkowane w tych samych zakładach. Różni je tylko opakowanie i nadruk. Głównym wyznacznikiem jakości staje się wtedy nie marka, a konkretna specyfikacja techniczna i certyfikaty.
Antczak zwraca uwagę, że mechanizm „ściemy z marżami” przywędrował ze świata mody. „To zaczęło się od torebek i butów. Nagle te firmy zostały specjalistami w produkcji zegarków czy okularów” - mówi. W motoryzacji analogicznie działają marki, które nie posiadają własnych fabryk, a jedynie zamawiają gotowe produkty u tych samych dostawców co konkurencja.
Kiedy marka faktycznie oznacza wyższą jakość?
Nie każda wyższa cena jest jednak nieuzasadniona. Antczak, który prowadzi firmę pozycjonowaną w wyższym segmencie, tłumaczy, że w armaturze różnica jakości jest mierzalna. Sercem baterii jest głowica z ceramicznymi dyskami: lepsze przechodzą testy 200 tysięcy cykli otwarcia, gorsze wytrzymują 10 tysięcy. Podobnie w przypadku części samochodowych - producenci mogą stosować materiały o różnej wytrzymałości, testy na ciśnienie czy odporność na temperaturę.
„Wężyk niecertyfikowany kosztuje X, certyfikowany potrafi kosztować pięć razy więcej. I nie wynika to z marki, tylko z rzeczywistej jakości: z oplotu i z tego, że każdy jest testowany na dużych ciśnieniach” - wskazuje przedsiębiorca. To samo dotyczy przewodów hamulcowych, pasków rozrządu czy olejów - certyfikaty (np. OE, TÜV, ISO) są twardym dowodem na spełnienie norm, a nie tylko reklamą.
„Znam przypadek, gdy ktoś trzy razy z rzędu wymienił produkt na nowy, a problem był ten sam” - mówi Dariusz Antczak o tanich zamiennikach bez serwisu.
Jak odróżnić realną wartość od marketingowej naklejki?
Podstawowa zasada: sprawdź, co producent deklaruje w specyfikacji technicznej, a nie tylko na opakowaniu. W przypadku części samochodowych warto szukać numerów homologacji, certyfikatów jakości i wyników testów. W internecie często można znaleźć porównania produktów z tej samej fabryki, sprzedawanych pod różnymi markami.
Antczak radzi także zwracać uwagę na elementy, które decydują o bezpieczeństwie użytkowania. „Zły wężyk to najkrótsza droga do zalania mieszkania” - podkreśla. W samochodzie analogicznie: niesprawdzony przewód hamulcowy, filtr paliwa bez atestu czy opona z nieznanego źródła mogą być ryzykowne. Dlatego warto kupować u sprawdzonych dystrybutorów i unikać ofert, które są podejrzanie tanie.
Przedsiębiorca zwraca też uwagę na marki wyłącznie internetowe, które działają bez salonów i magazynów w kraju. „Kupują w Chinach, sprzedają w Polsce bez żadnego serwisu, zakładając na tyle wysokie marże, że problem reklamacji załatwiają wymianą jeden do jednego” - opisuje. W przypadku awarii trudno u nich dochodzić naprawy, a wymiana na nowy egzemplarz tej samej wadliwej serii nie rozwiązuje problemu.
Praktyczne wnioski dla kupujących
Z mechanizmu opisanego przez prezesa Deante można wyciągnąć kilka konkretnych rad:
- Nie sugeruj się wyłącznie marką - sprawdź, kto jest rzeczywistym producentem i czy produkt posiada odpowiednie certyfikaty.
- Porównuj specyfikacje techniczne - te same parametry (np. siła zacisku, zakres temperatur, materiał uszczelnień) często świadczą o identycznym produkcie.
- Unikaj ofert bez podanego producenta i adresu - zgodnie z prawem konsumenckim każdy sprzedawca ma obowiązek podać dane podmiotu odpowiedzialnego za wprowadzenie towaru na rynek.
- W przypadku wątpliwości skorzystaj z prawa do reklamacji - jeśli produkt jest wadliwy, możesz żądać naprawy, wymiany lub obniżenia ceny. W przypadku zakupów przez internet przysługuje Ci także 14 dni na zwrot bez podania przyczyny.
Wiedza o tym, że „to samo, a płacisz więcej” nie powinna wywoływać paniki, ale raczej skłaniać do świadomego wyboru. Dopłata do marki ma sens, gdy wiąże się z rzeczywistą różnicą jakości - np. dłuższą żywotnością, dodatkowymi testami czy serwisem. W przeciwnym razie lepiej poszukać produktu bez logo, który spełnia te same normy. Każdy konsument ma prawo do informacji - jeśli sprzedawca nie potrafi wskazać producenta ani certyfikatów, lepiej poszukać innego źródła.
Ostatecznie najważniejsze jest bezpieczeństwo i odpowiedzialność producenta. Jak podsumowuje Antczak, realna jakość „nie wynika z marki, tylko z rzeczywistej jakości” - a tę można zweryfikować. Dla kierowców oznacza to, że przy zakupie części zamiennych czy akcesoriów warto poświęcić chwilę na sprawdzenie, za co tak naprawdę płacimy.
Artykuł ma charakter wyłącznie edukacyjny i nie stanowi porady prawnej. W konkretnej sprawie skonsultuj się z adwokatem, radcą prawnym lub odpowiednim urzędem.








