/ KONTENCIARZ
KONTENCIARZ PRAWO KONSUMENCKIE 22 lipca 2026 · 5 min

Ta sama część, inna cena. Jak nie dać się nabrać na markę przy zakupie akcesoriów samochodowych

Ta sama część, inna cena. Jak nie dać się nabrać na markę przy zakupie akcesoriów samochodowych

„Jeśli komuś spodoba się produkt, który dostawca robi na inny rynek pod inną marką, to - o ile wzór nie jest zastrzeżony - dostaje dokładnie ten sam produkt, tylko pod własną marką. To ten sam produkt na tej samej linii. Markę dokleja się na końcu” - mówi Dariusz Antczak, założyciel firmy Deante, w rozmowie z money.pl. Mechanizm dotyczy nie tylko armatury czy mody, ale także wielu produktów motoryzacyjnych, od opon po elementy wyposażenia wnętrza. Warto wiedzieć, kiedy dopłata do marki ma sens, a kiedy jest wyłącznie opłatą za naklejkę.

Ten sam wyrób z chińskiej fabryki, inna cena na półce

Dariusz Antczak wyjaśnia, że firmy zamawiające towar u azjatyckich dostawców często nie mają wpływu na specyfikację techniczną. „Markę dokleja się na końcu” - podkreśla przedsiębiorca. W praktyce oznacza to, że identyczny produkt może trafić do sprzedaży pod znaną marką w cenie premium lub do marketu bez logo za ułamek tej kwoty.

W branży motoryzacyjnej takie zjawisko występuje powszechnie. Opony, akumulatory, wycieraczki, filtry, a nawet elementy układu hamulcowego bywają produkowane w tych samych zakładach. Różni je tylko opakowanie i nadruk. Głównym wyznacznikiem jakości staje się wtedy nie marka, a konkretna specyfikacja techniczna i certyfikaty.

Antczak zwraca uwagę, że mechanizm „ściemy z marżami” przywędrował ze świata mody. „To zaczęło się od torebek i butów. Nagle te firmy zostały specjalistami w produkcji zegarków czy okularów” - mówi. W motoryzacji analogicznie działają marki, które nie posiadają własnych fabryk, a jedynie zamawiają gotowe produkty u tych samych dostawców co konkurencja.

Kiedy marka faktycznie oznacza wyższą jakość?

Nie każda wyższa cena jest jednak nieuzasadniona. Antczak, który prowadzi firmę pozycjonowaną w wyższym segmencie, tłumaczy, że w armaturze różnica jakości jest mierzalna. Sercem baterii jest głowica z ceramicznymi dyskami: lepsze przechodzą testy 200 tysięcy cykli otwarcia, gorsze wytrzymują 10 tysięcy. Podobnie w przypadku części samochodowych - producenci mogą stosować materiały o różnej wytrzymałości, testy na ciśnienie czy odporność na temperaturę.

„Wężyk niecertyfikowany kosztuje X, certyfikowany potrafi kosztować pięć razy więcej. I nie wynika to z marki, tylko z rzeczywistej jakości: z oplotu i z tego, że każdy jest testowany na dużych ciśnieniach” - wskazuje przedsiębiorca. To samo dotyczy przewodów hamulcowych, pasków rozrządu czy olejów - certyfikaty (np. OE, TÜV, ISO) są twardym dowodem na spełnienie norm, a nie tylko reklamą.

„Znam przypadek, gdy ktoś trzy razy z rzędu wymienił produkt na nowy, a problem był ten sam” - mówi Dariusz Antczak o tanich zamiennikach bez serwisu.

Jak odróżnić realną wartość od marketingowej naklejki?

Podstawowa zasada: sprawdź, co producent deklaruje w specyfikacji technicznej, a nie tylko na opakowaniu. W przypadku części samochodowych warto szukać numerów homologacji, certyfikatów jakości i wyników testów. W internecie często można znaleźć porównania produktów z tej samej fabryki, sprzedawanych pod różnymi markami.

Antczak radzi także zwracać uwagę na elementy, które decydują o bezpieczeństwie użytkowania. „Zły wężyk to najkrótsza droga do zalania mieszkania” - podkreśla. W samochodzie analogicznie: niesprawdzony przewód hamulcowy, filtr paliwa bez atestu czy opona z nieznanego źródła mogą być ryzykowne. Dlatego warto kupować u sprawdzonych dystrybutorów i unikać ofert, które są podejrzanie tanie.

Przedsiębiorca zwraca też uwagę na marki wyłącznie internetowe, które działają bez salonów i magazynów w kraju. „Kupują w Chinach, sprzedają w Polsce bez żadnego serwisu, zakładając na tyle wysokie marże, że problem reklamacji załatwiają wymianą jeden do jednego” - opisuje. W przypadku awarii trudno u nich dochodzić naprawy, a wymiana na nowy egzemplarz tej samej wadliwej serii nie rozwiązuje problemu.

Praktyczne wnioski dla kupujących

Z mechanizmu opisanego przez prezesa Deante można wyciągnąć kilka konkretnych rad:

  • Nie sugeruj się wyłącznie marką - sprawdź, kto jest rzeczywistym producentem i czy produkt posiada odpowiednie certyfikaty.
  • Porównuj specyfikacje techniczne - te same parametry (np. siła zacisku, zakres temperatur, materiał uszczelnień) często świadczą o identycznym produkcie.
  • Unikaj ofert bez podanego producenta i adresu - zgodnie z prawem konsumenckim każdy sprzedawca ma obowiązek podać dane podmiotu odpowiedzialnego za wprowadzenie towaru na rynek.
  • W przypadku wątpliwości skorzystaj z prawa do reklamacji - jeśli produkt jest wadliwy, możesz żądać naprawy, wymiany lub obniżenia ceny. W przypadku zakupów przez internet przysługuje Ci także 14 dni na zwrot bez podania przyczyny.

Wiedza o tym, że „to samo, a płacisz więcej” nie powinna wywoływać paniki, ale raczej skłaniać do świadomego wyboru. Dopłata do marki ma sens, gdy wiąże się z rzeczywistą różnicą jakości - np. dłuższą żywotnością, dodatkowymi testami czy serwisem. W przeciwnym razie lepiej poszukać produktu bez logo, który spełnia te same normy. Każdy konsument ma prawo do informacji - jeśli sprzedawca nie potrafi wskazać producenta ani certyfikatów, lepiej poszukać innego źródła.

Ostatecznie najważniejsze jest bezpieczeństwo i odpowiedzialność producenta. Jak podsumowuje Antczak, realna jakość „nie wynika z marki, tylko z rzeczywistej jakości” - a tę można zweryfikować. Dla kierowców oznacza to, że przy zakupie części zamiennych czy akcesoriów warto poświęcić chwilę na sprawdzenie, za co tak naprawdę płacimy.

— WIĘCEJ Z REDAKCJI KONTENCIARZ

— CZYTAJ TEŻ W SIECI SFAT