/ KONTENCIARZ
KONTENCIARZ MAGNES 24 lipca 2026 · 3 min

Transport na Renie spadł o 80 proc. Ile zapłacisz więcej za paliwo?

Transport na Renie spadł o 80 proc. Ile zapłacisz więcej za paliwo?

W Europie narasta idealna burza energetyczna. Niski poziom wody w Renie i Dunaju drastycznie ogranicza transport paliw barkami, a do tego dochodzi blokada Cieśniny Ormuz i rosnące ceny ropy. Dla kierowców oznacza to jedno: wyższe rachunki na stacjach benzynowych.

Ren i Dunaj wysychają. Transport paliw w kryzysie

Jak podaje Gavin Maguire, komentator Reutersa, sytuacja na Renie i Dunaju jest najgorsza od lat. Poziomy wody spadły do wartości wcześniej notowanych tylko podczas długich okresów suszy. Operatorzy barek odnotowują spadek przewozów nawet o 80%. To poważny problem, bo Ren to najważniejszy śródlądowy szlak wodny w Europie - sam niemiecki przemysł transportuje nim około 200 mln ton towarów rocznie, w tym paliwa i surowce.

Maguire nazywa te rzeki „ukrytymi arteriami” europejskiego systemu energetycznego. Kiedy susza zmniejsza ładowność barek, każda tona węgla, oleju napędowego czy benzyny wymaga większej liczby jednostek, a czas dostawy i koszty rosną. Transport lądowy - ciężarówkami i koleją - jest droższy i mniej wydajny, a drogi i tory również mają swoją przepustowość.

Kierowcy odczuwają skutki drożejącego transportu i blokady szlaków handlowych. Zdjęcie ilustracyjne.
Kierowcy odczuwają skutki drożejącego transportu i blokady szlaków handlowych. Zdjęcie ilustracyjne.

Blokada Ormuz i rosnące ceny ropy

Równocześnie Iran blokuje Cieśninę Ormuz, przez którą przed konfliktem przepływało 17 mln baryłek ropy dziennie. Jak wylicza Javier Blas z Bloomberga, około 5 mln baryłek udało się już przekierować na istniejące rurociągi, ale pozostałe 12 mln baryłek wciąż jest narażonych na zakłócenia. Ataki na tankowce podbijają światowe ceny ropy, co od razu odczuwają kierowcy na stacjach.

Iran krótkoterminowo korzysta na wzroście cen, ale - jak zauważa Blas - presja na budowę alternatywnych tras transportu ropy rośnie. Do 2030 roku Cieśnina Ormuz może stracić status „wąskiego gardła” dla globalnych dostaw. Na razie jednak jej blokada wciąż napędza koszty.

Trzy czynniki jednocześnie - co to oznacza dla portfela?

Eksperci ostrzegają przed kumulacją negatywnych zjawisk. Jak obrazowo ujął to Gavin Maguire, system energetyczny przypomina zwężający się lejek. „Wyższe ceny ropy naftowej zazwyczaj można zniwelować, a tymczasowe zakłócenia w żegludze morskiej czy śródlądowej obejść. Jednak gdy wszystkie trzy czynniki pojawią się jednocześnie, to system energetyczny staje się znacznie mniej odporny” - powiedział komentator Reutersa.

Dla przeciętnego kierowcy oznacza to wyższe ceny paliw już teraz, a w perspektycie najbliższych miesięcy - dalsze wzrosty. Koszty transportu towarów rosną, a to prędzej czy później odbije się też na cenach żywności i innych produktów. W Europie nie ma już taniej alternatywy dla barek, a drogi są zakorkowane.

Jak wynika z analizy przytoczonej przez portal WysokieNapiecie.pl, połączenie kryzysu na Bliskim Wschodzie i suszy w Europie tworzy wyjątkowo niekorzystną sytuację. Operatorzy statków i barek ograniczają przewozy, a koszty paliw rosną w całej Europie, w tym w Polsce.

Eksperci radzą kierowcom śledzić nie tylko notowania ropy naftowej, ale także poziom wody w Renie. To od niego w dużej mierze zależą ceny na stacjach benzynowych w nadchodzących tygodniach.

— WIĘCEJ Z REDAKCJI KONTENCIARZ

— CZYTAJ TEŻ W SIECI SFAT