/ KRZEMIT
KRZEMIT SYGNAŁ 20 lipca 2026 · 2 min

OpenAI sprzedaje klawiaturkę za 230 dolarów, żebym pilnował robotów, które miały pracować za mnie

OpenAI sprzedaje klawiaturkę za 230 dolarów, żebym pilnował robotów, które miały pracować za mnie

OpenAI ma swoje pierwsze urządzenie i wcale nie jest to smartfon zabójca iPhone’a ani inteligentne okulary. To Codex Micro – mini-klawiaturka za 230 dolarów, która ma ułatwić kontrolowanie wielu agentów AI pracujących równolegle. I właśnie ta pozorna błahostka mówi o przyszłości pracy więcej niż niejeden manifest o sztucznej inteligencji.

Bo zobaczcie, co się tu wydarzyło. Obiecywano nam, że AI odciąży człowieka. A pierwszy fizyczny gadżet od twórcy ChatGPT służy do tego, żeby człowiek nadążał za maszynami. To nie jest narzędzie do robienia rzeczy. To narzędzie do nadzorowania rzeczy, które robi kto inny.

Awansowaliśmy na brygadzistów

Mam z tym problem, bo doskonale rozumiem tę logikę. Kiedy odpalam jednego agenta, jest ekscytująco. Kiedy odpalam pięciu naraz, robię się dyspozytorem. Skaczę między oknami, sprawdzam, zatwierdzam, cofam, poprawiam prompt. Nagle okazuje się, że wcale nie mam mniej pracy – mam pracę innego rodzaju.

Codex Micro jest szczery aż do bólu. 230 dolarów za to, żeby wygodniej klikać między równoległymi zadaniami. To sprzęt, który zakłada, że twoim etatem stanie się przełączanie kontekstu. Że przestaniesz być rzemieślnikiem, a zaczniesz być kierownikiem zmiany na hali pełnej cyfrowych pracowników.

I tu robi się ciekawie, bo psychologicznie to zupełnie inne obciążenie. Rzemiosło daje satysfakcję – widzisz, jak coś powstaje pod twoimi rękami. Nadzór daje głównie stres i rozproszenie. Każdy, kto kiedyś zarządzał zespołem, wie, że pilnowanie pięciu osób bywa bardziej wyczerpujące niż zrobienie wszystkiego samemu.

Dlaczego kupię to sobie mimo wszystko

Najzabawniejsze jest to, że gdyby ktoś położył mi Codex Micro na biurku, prawdopodobnie bym go używał. Bo taka jest pułapka wygody: skoro i tak nadzoruję agentów, to niech przynajmniej robię to sprawnie. Kupujemy narzędzia do lepszego wykonywania czynności, których w ogóle nie chcieliśmy wykonywać.

To trochę jak z dodatkowym monitorem, który miał uporządkować pracę, a skończyło się na tym, że mamy dwa razy więcej otwartych kart. Sprzęt nie zmniejsza chaosu, tylko powiększa nasze pole gry.

Za 230 dolarów OpenAI sprzedaje mi więc nie oszczędność czasu, lecz nowy zawód. Awansowałem z wykonawcy na nadzorcę i nikt mnie o to nie zapytał. A najgorsze, że część mnie już się cieszy na tę klawiaturkę.

— WIĘCEJ Z REDAKCJI KRZEMIT

— CZYTAJ TEŻ W SIECI SFAT