TAURON właśnie pochwalił się trzema milionami zainstalowanych inteligentnych liczników, a do końca dekady wymiana obejmie każdego z nas. Problem w tym, że ta technologia ma działać na moją korzyść, a na razie nie widzę żadnej.
Kto tu tak naprawdę oszczędza
Nowe liczniki pozwalają dostawcy energii zdalnie odczytywać zużycie nawet co 15 minut i stosować taryfy dynamiczne. W teorii mam przenosić pranie na godziny, gdy prąd jest tani, i oszczędzać portfel. W praktyce oznacza to, że to ja dostosowuję cały rytm dnia do cennika energetycznego, a korzyść realną wciąż liczy głównie dostawca – on ma mniej kosztów obsługi i dokładniejszy obraz sieci.
Na przesunięciu poboru energii zyskuje system, nie ja. A rachunki i tak zależą od tego, co państwo doda do opłaty przesyłowej i jak Unia wyceni certyfikaty CO₂. Inteligentny licznik to fajne narzędzie, o ile ktoś mi dołoży zachętę, bym z niego korzystał – na razie czuję się jak pod kontrolą bez bonusu.








