Południowoafrykański serial „The Polygamist” w pierwszym miesiącu od premiery zebrał ponad 23 miliony wyświetleń – podaje Guardian, opisując produkcję jako pierwszy afrykański przebój ery streamingu. Serial wszedł na Netflix w połowie czerwca i szybko stał się rekordzistą oglądalności.
Łatwo byłoby wrzucić go do jednej szuflady z telewizyjną tandetą i winnymi przyjemnościami. Guardian przekonuje jednak, że to znacznie więcej. Autorka tekstu przyznaje, że przez ostatnie tygodnie była serialem „pochłonięta” i z zapałem opowiadała o nim każdemu, kto chciał słuchać.
Siła „The Polygamist” tkwi w temacie uniwersalnym: co ludzie są w stanie znieść w imię miłości i pieniędzy. Poligamia jest tu pretekstem do opowieści o lojalności, zazdrości, władzy w rodzinie i cenie, jaką płaci się za wygodę.
To, że afrykańska produkcja bije rekordy globalnej platformy, mówi sporo o tym, jak zmienia się mapa popkultury. Widz z Warszawy czy Londynu ogląda dziś dramat z RPA równie chętnie co skandynawski kryminał.
Serial pokazuje, że dobra historia nie potrzebuje paszportu.







