Emma Roberts wzięła ślub – i zrobiła to w stylu, który mogłaby pozazdrościć jej każda bohaterka „American Horror Story”. Magazyn Vogue zajrzał za kulisy ostatniej przymiarki sukni ślubnej u Monique Lhuillier i zdradza, jaką wizję miała panna młoda.
„I kind of wanted to look like a ghost-a little antique ghost doll” – przyznała Roberts w rozmowie z magazynem. I rzeczywiście, kreacja, którą wybrała, przypominała coś pomiędzy eteryczną wizją a dawnym katalogiem mody. Monique Lhuillier, projektantka słynąca z romantycznych, delikatnych tkanin, stworzyła suknię, która w pełni oddawała ten zamysł: koronkowe rękawy, subtelny tren, zwiewna struktura.
„Chciałam wyglądać jak duch – trochę jak zabytkowa duchowa laleczka” – Emma Roberts dla Vogue
Suknia jak z innej epoki
Wybór projektantki nie był przypadkowy. Lhuillier od lat szyje dla gwiazd, które cenią sobie romantyzm bez przesłodzenia. U Roberts postawiła na delikatną koronkę i kremowy odcień – daleki od sterylnej bieli, bliższy staremu muzealnemu eksponatowi. Efekt? Elegancki, a zarazem nieoczywisty.
To nie pierwszy raz, gdy aktorka stawia na nieszablonową modę ślubną. Już wcześniej w wywiadach zdradzała, że nie wyobraża sobie typowej sukni z falbanami i kryształkami. Wolała coś, co ma w sobie duszę – i tym razem dostała dokładnie to, czego chciała.
Zjawiskowa w każdym calu
Ceremonia odbyła się w kameralnym gronie, a suknia stanowiła główny punkt stylizacji. Roberts dopełniła ją prostą fryzurą i minimalistyczną biżuterią – nie chciała odwracać uwagi od kroju i tkaniny. Jak podkreśla Vogue, to była jedna z tych przymiarek, przy których w powietrzu czuć magię.
Emma Roberts udowodniła, że ślubna suknia nie musi być ani biała, ani typowa – wystarczy, że jest prawdziwa.
I choć wiele gwiazd decyduje się na przepych, ona postawiła na coś więcej: na opowieść.







