/ NOKTUS
NOKTUS BIOLOGIA 28 lipca 2026 · 2 min

Archeolodzy odkryli cmentarz I wojny w Bieszczadach. Co kryją mogiły?

Archeolodzy odkryli cmentarz I wojny w Bieszczadach. Co kryją mogiły?

W Bieszczadach, w gminie Komańcza, archeolodzy odnaleźli cmentarz wojenny, o którym przez dekady krążyły tylko legendy. Lotnicze skanowanie laserowe i archiwalne dokumenty z Ukrainy doprowadziły do odkrycia mogił sprzed 110 lat. W ziemi przetrwały nie tylko szczątki żołnierzy, ale też doskonale zachowane hełmy pikielhauby i kości ze śladami polowych operacji chirurgicznych.

Jak znaleziono zapomnianą nekropolię?

Przełom nastąpił, gdy Grzegorz Gąska w Archiwum Obwodu Lwowskiego natrafił na oryginalny projekt cmentarza w Szczawnem. To zawęziło poszukiwania do niewielkiego wypłaszczenia w pobliżu dawnej cerkwi. Następnie zespół z Politechniki Warszawskiej wykonał lotnicze skanowanie laserowe LiDAR. Cyfrowy model terenu ujawnił zarysy ponad 20 jam grobowych pod powierzchnią ziemi. Dopiero to skłoniło badaczy do rozpoczęcia wykopalisk.

Pracami kierował dr Marcin Czarnowicz z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Projekt „Groby i cmentarze wojenne w kraju”, finansowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, umożliwił przeprowadzenie badań.

Szczątki żołnierza ze śladami chirurgii polowej.
Szczątki żołnierza ze śladami chirurgii polowej.

Kto spoczywa w mogiłach?

Odnalezione przedmioty wskazują, że pochowani są żołnierze trzech armii: austro-węgierskiej, rosyjskiej i niemieckiej. – Największym zaskoczeniem okazała się obecność żołnierzy niemieckich – przyznaje dr Czarnowicz. Dotychczas historycy sądzili, że tzw. Korpus Beskidzki operował głównie na terenie dzisiejszej Słowacji. Tymczasem dokumenty i wykopaliska potwierdzają, że 9 i 10 maja 1915 roku w rejonie Rzepedzi i Szczawnego doszło do ciężkich walk. – Tylko po stronie niemieckiej poległo ponad 100 żołnierzy z Königlich Preußisches Landwehr-Infanterie-Regiment Nr. 9, pochodzących m.in. z Kołobrzegu, Stargardu, Koszalina i Świdwina – dodaje naukowiec.

Hełmy z szpikulcem i ślady medycyny polowej

Wśród wydobytych artefaktów znalazły się fragmenty mundurów oficerskich oraz niemieckie hełmy typu Pickelhaube – charakterystyczne pikielhauby ze szpikulcem na szczycie, zachowane w świetnym stanie. Znacznie więcej o losach żołnierzy mówią jednak same kości. Badacze odnaleźli szczątki noszące wyraźne ślady leczenia i zabiegów chirurgicznych. To dowód, że w Szczawnem chowano rannych, którzy zmarli podczas transportu medycznego do szpitali w głębi monarchii habsburskiej.

Region miał strategiczne znaczenie – przez tunel w Łupkowie biegła linia kolejowa łącząca Przemyśl i Lwów z Budapesztem. Tędy przewożono zaopatrzenie i ewakuowano rannych. Okolice Szczawnego i Rzepedzi były miejscem ciężkich starć w styczniu i maju 1915 roku. Przez ponad sto lat pamięć o tych walkach i miejscach pochówku zatarła się, nekropolie zniknęły pod lasem. Teraz archeolodzy przywracają je historii.

Odkrycie w gminie Komańcza to nie tylko ciekawostka dla miłośników historii. To przypomnienie, że pod powierzchnią polskich lasów wciąż kryją się nieodkryte ślady wielkich konfliktów, które ukształtowały współczesną Europę. Każde takie znalezisko pozwala lepiej zrozumieć losy zwykłych ludzi rzuconych w wir wojny – od żołnierzy po lekarzy polowych.

— WIĘCEJ Z REDAKCJI NOKTUS

— CZYTAJ TEŻ W SIECI SFAT