Najpierw puma, potem emu sfotografowane pod Lublińcem, a na Podkarpaciu trwają poszukiwania kangura. Egzotyczne zwierzęta uciekają z hodowli i – jak ostrzegają leśnicy – na wolności sobie nie poradzą. Mnie jednak zastanawia co innego: to mój pies zwykle pierwszy wie, że coś jest nie tak.
Zanim ja dostrzegę cokolwiek w zaroślach, on staje słupka, nadstawia uszy i zamiera. Węch i słuch psa biją każdą leśną kamerę na głowę. Traktuję to jako darmowy system wczesnego ostrzegania.
Co robić, gdy pies zwietrzy obcego
Nie puszczam luzem w rejonach, gdzie mówi się o uciekinierach. Emu potrafi kopnąć, kangur też nie jest maskotką, a wystraszone zwierzę bywa nieobliczalne. Skracam smycz, spokojnie zawracam i nie pozwalam psu gonić.
Jeśli widzisz egzotyczne zwierzę, nie łap go na własną rękę – zgłoś to leśnikom albo służbom. Twoje bezpieczeństwo i bezpieczeństwo psa są ważniejsze niż zdjęcie na telefon.
Ta seria ucieczek to dla mnie przypomnienie, że polski las bywa dziś mniej przewidywalny, niż sądzimy. I że najlepszy czujnik już mam – macha ogonem i śpi na kanapie.








