/ QLTURALNIK
QLTURALNIK KULTURA 22 lipca 2026 · 3 min

Marvel rozpisał filmy aż do 2042 roku - i to najgorsza decyzja, jaką Feige mógł ogłosić na głos

Marvel rozpisał filmy aż do 2042 roku - i to najgorsza decyzja, jaką Feige mógł ogłosić na głos

Kevin Feige oświadczył, że Marvel ma rozpisane filmy aż do 2042 roku, z wielkim powrotem X-Menów i aktorskim Milesem Moralesem gdzieś po drodze. Brzmi jak deklaracja siły. Ja usłyszałem coś zupełnie odwrotnego.

Plan na 17 lat to nie ambicja, to strach

Siedemnaście lat. Tyle dzieli nas od momentu, w którym ktoś dziś zaczynający podstawówkę odbierze dyplom studiów. A Marvel już wie, co wyświetli mu w kinie na osiemnastce.

Feige mówi o uniwersum „uproszczonym i usprawnionym” po „Avengers: Secret Wars”. To słowa człowieka, który wie, że coś się zepsuło. Przypomnę, że jeszcze niedawno w tej samej rubryce pisałem, jak Marvel w zwiastunie „Doomsday” wygląda, jakby prosił widzów o wybaczenie.

Plan na 2042 rok nie jest odpowiedzią na to zmęczenie. Jest jego pogłębieniem. Bo kiedy wiesz, że film z 2038 roku musi się spiąć z filmem z 2029, przestajesz opowiadać historię. Zaczynasz obsługiwać rozkład jazdy.

Dlaczego kiedyś to działało, a dziś już nie

Pierwsza faza Marvela wygrała nie planem, tylko brawurą. „Iron Man” z 2008 roku był ryzykiem – Robert Downey Jr. był wtedy aktorem, którego studia bały się ubezpieczać. Scena po napisach z Nickiem Furym była pomysłem, nie fundamentem korporacyjnej strategii na dwie dekady.

Magia polegała na tym, że nie wiedzieliśmy, dokąd to zmierza. Ja też nie wiedziałem i dlatego chodziłem do kina. Napięcie brało się z niewiadomej.

Teraz Feige sam kasuje to napięcie. Skoro ogłasza, że X-Meni wrócą, a Miles Morales dostanie aktorską wersję, to każdy kolejny film staje się tylko zapowiedzią zapowiedzi. Oglądam trailer, żeby zobaczyć trailer następnego trailera.

Roadmapa to język z zupełnie innej branży

Zauważam coś, o czym mówi się za mało. „Roadmapa” na kilkanaście lat to termin z korporacji technologicznych i z gier-usług, nie z opowiadania historii. To słownik akcjonariuszy, nie scenarzystów.

Kiedy szef studia chwali się planem do 2042 roku, mówi tak naprawdę do Wall Street, nie do mnie. To sygnał: mamy przewidywalny strumień przychodów na 17 lat, możecie spać spokojnie.

Problem w tym, że sztuka i przewidywalny strumień przychodów rzadko idą pod rękę. Najlepsze rzeczy w popkulturze ostatnich lat powstawały poza takim planowaniem – „Everything Everywhere All at Once” nie miało roadmapy do 2042, a wygrało wszystko, co się dało.

Boję się, że kupię bilet z nostalgii, nie z ciekawości

Największe ryzyko tego ogłoszenia jest osobiste. Wiem, że pójdę na powrót X-Menów. Nie dlatego, że ufam, że będzie dobry, tylko dlatego, że mam sentyment do kreskówki z lat 90. i do Hugh Jackmana.

Marvel to policzył. Plan do 2042 roku jest zbudowany na założeniu, że moja nostalgia jest niewyczerpalna i że będę wracał, cokolwiek mi podadzą.

I tu jest sedno mojej niezgody. Nie chcę być traktowany jak pozycja w prognozie na 17 lat. Chcę znowu poczuć to, co w 2008 roku – że nie mam pojęcia, co będzie dalej, i że twórcy też nie mają, więc muszą mnie zaskoczyć.

Feige ogłosił kalendarz i nazwał go wizją. Ale kalendarz to nie wizja. Najlepsza rzecz, jaką mógłby dziś zrobić, to spalić połowę tej roadmapy i pozwolić komuś nakręcić film, którego nie ma w żadnej tabelce.

— WIĘCEJ Z REDAKCJI QLTURALNIK

— CZYTAJ TEŻ W SIECI SFAT