Coraz więcej Polaków może paść ofiarą phishingowych ataków, ponieważ cyberprzestępcy odkryli prosty sposób na oszukanie zaawansowanych filtrów antyspamowych. Specjaliści od cyberbezpieczeństwa biją na alarm: w ciągu ostatnich miesięcy wykryto ponad milion wiadomości e-mail, które z powodzeniem ominęły sztuczną inteligencję odpowiedzialną za ochronę skrzynek odbiorczych. Jak to możliwe? Atakujący stosują starą, sprawdzoną metodę „solania” tekstem, która w połączeniu z nowoczesnymi modelami językowymi staje się dla wielu systemów nie do odparcia.
Czym jest „solenie” wiadomości i dlaczego działa na AI?
Technika, która teraz masowo stosowana jest przez oszustów, polega na dodawaniu do treści wiadomości losowych, często niezwiązanych z tematem fragmentów tekstu. Mogą to być przypadkowe zdania, fragmenty cytatów, a nawet długie, bezsensowne ciągi słów. Dla przeciętnego użytkownika, który przegląda skrzynkę na smartfonie w drodze do pracy, taka treść może wyglądać podejrzanie. Jednak dla algorytmów opartych na dużych modelach językowych (LLM) jest to poważny problem. Modele te, trenowane na miliardach próbek, są zaprogramowane do wychwytywania wzorców semantycznych i kontekstowych. Losowe „przyprawienie” tekstu, czyli tzw. salting, skutecznie rozbija te wzorce, sprawiając, że AI klasyfikuje groźną wiadomość jako nieszkodliwy, choć dziwnie sformułowany list.

Ponad milion ominiętych filtrów. Kto jest zagrożony?
Według informacji z 16 lipca 2026 roku, opublikowanych przez Dark Reading, specjaliści ds. bezpieczeństwa zaobserwowali już ponad milion wiadomości e-mail, które w ten sposób przeszły przez zabezpieczenia. Skala zjawiska jest ogromna. Atakujący nie muszą nawet inwestować w skomplikowaną infrastrukturę – wystarczy odpowiednio spreparować treść maila. Narażone są nie tylko skrzynki prywatnych użytkowników, ale przede wszystkim służbowe konta pracowników firm. Jeśli taka wiadomość trafi do działu księgowości lub kadr, może doprowadzić do wycieku danych, przejęcia dostępu do systemów lub bezpośrednich strat finansowych, np. przez wyłudzenie fałszywego przelewu.
Co gorsza, jak podaje The Register z 17 lipca, ta dziesięciolecia stara sztuczka e-mailowa nadal działa przeciwko filtrom opartym na LLM. Oznacza to, że same modele językowe, które miały być naszą tarczą, stają się naszym piętem achillesowym.
Jak działają takie ataki? Praktyczny przykład
Wyobraź sobie, że dostajesz wiadomość od rzekomego banku z prośbą o pilne zalogowanie się przez podany link. W treści, gdzieś pomiędzy standardowym ostrzeżeniem a wezwaniem do działania, oszust wstawia absurdalne zdanie: „Fioletowe słonie piją herbatę na Marsie”. Dla Ciebie to nonsens, ale dla filtra AI – właśnie to łamie jego logikę. Zweryfikowanie takiej wiadomości przez algorytm staje się trudniejsze, ponieważ treść jest niespójna. AI, która szuka pogróżek, próśb o pieniądze i podejrzanych linków, myli się, uznając, że skoro fragment tekstu nie pasuje do schematu, całość może być mniej niebezpieczna. W efekcie link phishingowy trafia do Twojej głównej skrzynki, a nie do spamu.
Jak się bronić przed „solonymi” mailami?
Eksperci są zgodni: nie można polegać wyłącznie na automatycznych filtrach. Najlepszą ochroną jest nauczenie się rozpoznawania podejrzanych wiadomości. Zanim klikniesz w link, zawsze sprawdź:
- Nadawcę – adres e-mail często różni się od oficjalnego o jedną literkę lub domenę.
- Treść – poza standardowymi formułkami, czy nie ma w niej absolutnie losowych, bezsensownych fragmentów?
- Pilność – oszuści wywierają presję („Twoje konto zostanie zablokowane! Działaj natychmiast”). Nie daj się ponieść emocjom.
Nie wchodź w link z maila, jeśli nie masz absolutnej pewności co do jego autentyczności. Zamiast tego ręcznie wpisz adres banku lub zaloguj się przez oficjalną aplikację.
Przyszłość bezpieczeństwa e-mail
Walka z nową falą ataków będzie wymagać zupełnie nowego podejścia ze strony dostawców usług pocztowych i firm ochroniarskich. Dotychczasowe modele AI, które świetnie radziły sobie z klasycznym spamem, zawodzą w przypadku prostego „solania”. Konieczne będzie zastosowanie bardziej zaawansowanych metod, które zamiast opierać się na analizie kontekstu, będą w stanie wykryć sam fakt manipulacji techniką saltingu. Dopóki jednak te zmiany nie nastąpią, odpowiedzialność za bezpieczeństwo spoczywa w dużej mierze na nas samych. Wystarczy chwila nieuwagi, by dać się złapać na pozornie nieszkodliwego maila.








