/ SEKURET
SEKURET INFRASTRUKTURA 28 lipca 2026 · 2 min

Niemcy będą gromadzić adresy IP przez 3 miesiące. Co to znaczy dla Twojej prywatności?

Niemcy będą gromadzić adresy IP przez 3 miesiące. Co to znaczy dla Twojej prywatności?

Po zamachu terrorystycznym w Berlinie, w którym zginęła między innymi Polka, niemieccy politycy chcą przyspieszyć przyjęcie kontrowersyjnego projektu ustawy. Zakłada on, że dostawcy internetu będą przechowywać adresy IP i numery portów przez trzy miesiące. Eksperci alarmują: może to oznaczać masową inwigilację wszystkich użytkowników sieci w Niemczech.

Co wydarzyło się 25 czerwca w Berlinie?

Podczas wydarzenia społeczności LGBTQ+ Berlin Pride islamski zamachowiec wjechał samochodem w grupę ludzi. Zginęła jedna osoba – Polka – a 29 zostało rannych. Służby zorganizowały obławę na sprawcę. Oprócz reakcji solidarności z ofiarami zamach wywołał też gorącą debatę o cyberbezpieczeństwie. Politycy wezwali do natychmiastowego przyjęcia projektu ustawy o przechowywaniu adresów IP, który od grudnia 2025 roku czekał na rozpatrzenie.

Zamachowiec wjechał samochodem w uczestników Berlin Pride. Zginęła Polka, 29 osób zostało rannych.
Zamachowiec wjechał samochodem w uczestników Berlin Pride. Zginęła Polka, 29 osób zostało rannych.

Co konkretnie zakłada niemiecki projekt?

Zgodnie z dostępnymi informacjami, dostawcy internetu mieliby przez 3 miesiące gromadzić adresy IP oraz niektóre numery portów. Służby mogłyby sięgać po te dane tylko wtedy, gdy mają „uzasadnione podejrzenie przestępstwa”, a pozyskane informacje są niezbędne dla śledztwa. Ustawa przewiduje wyjątki – nie obejmuje na przykład treści wiadomości ani danych o lokalizacji. Równocześnie zmiany miałyby dotyczyć nadajników telekomunikacyjnych, by funkcjonariusze łatwiej określali położenie urządzenia w pobliżu miejsca przestępstwa.

„System masowej inwigilacji” – eksperci nie mają wątpliwości

Zrzeszenie Przemysłu Internetowego (eco) ostro skrytykowało propozycję. „Projekt ustawy po raz kolejny nie spełnia wymogów Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości i tworzy system masowej inwigilacji, który nie przynosi udowodnionych korzyści dla organów ścigania” – oświadczył członek zarządu eco Klaus Landefeld. Jego zdaniem planowane powiadamianie osób, wobec których prowadzone są działania, nie zastąpi prawdziwego nadzoru sądowego. Przedstawicielka Chaos Computer Club Constanze Kurz nazwała projekt wprost „ustawą o masowej inwigilacji”. Podkreśliła, że Niemcy potrzebują przepisów opartych na dowodach i zróżnicowanych rozwiązań, a nie przymusowego gromadzenia wszystkich adresów IP.

Co to oznacza dla Ciebie?

Choć przepisy dotyczą na razie wyłącznie Niemiec, mają znaczenie także dla Polaków. Każdy, kto choć raz korzysta z internetu podczas podróży za Odrę, pracuje w niemieckiej firmie lub używa niemieckich usług online, może podlegać retencji swoich danych. Eksperci ostrzegają, że przyjęcie ustawy może stworzyć precedens dla innych krajów Unii Europejskiej, w tym dla Polski. W naszym kraju od lat toczy się dyskusja o zakresie przechowywania danych telekomunikacyjnych – teraz niemiecki przykład może wpłynąć na kierunek zmian. Na razie los projektu jest niepewny: politycy są pod presją opinii publicznej po zamachu, ale krytyka ze strony organizacji społecznych i branży internetowej jest bardzo silna.

— WIĘCEJ Z REDAKCJI SEKURET

— CZYTAJ TEŻ W SIECI SFAT