Jeśli szukasz spokojnego weekendu bez tłumu i bez lotniska, jedź do Leszna. To wielkopolskie miasto z tradycją wielokulturową, lotniczą i żużlową ma pierwszą w Polsce Bibliotekę Jazzu – a do tego jest tanie i blisko, jeśli mieszkasz na zachodzie kraju.
Przyznaję: przez lata omijałem Leszno na mapie. Kojarzyłem je głównie z żużlem i z tym, że leży gdzieś między Poznaniem a Wrocławiem. Myliłem się, i to porządnie.
Miasto, które nazywano „małą Europą”
Leszno przez wieki było miejscem spotkania kultur, religii i języków – stąd przydomki „mała Europa w Wielkopolsce” i „Wielkopolskie Ateny”. To nie marketingowy slogan wymyślony na potrzeby folderu, tylko realna warstwa historii, którą czuć w układzie miasta i w jego rynku.
Uważam, że właśnie takie miejsca są dziś najciekawsze. Gdy wszyscy licytują się o loty na Rodos za dwa i pół tysiąca, ja coraz częściej wybieram weekend, na który dojadę autem w trzy godziny. Nie płacę za bagaż, nie sprawdzam tablicy odlotów, a i tak wracam z poczuciem, że byłem gdzie indziej.
Miasto, które przez wieki mieszało języki, zwykle miesza też smaki. Wielkopolska to region, gdzie do dziś zjem porządną pyrę z gzikiem, czyli ziemniaki w mundurkach z twarogiem doprawionym śmietaną, cebulką i szczypiorkiem. To danie, które smakuje najlepiej tam, gdzie ludzie nie robią z niego atrakcji dla turysty.
Jazz, żużel i weekend bez pośpiechu
Biblioteka Jazzu to detal, który mnie kupił. Bo weekend, na którym rano oglądam zabytki rynku, po południu wpadam na chwilę do świata płyt i nut, a wieczorem siadam przy stole – to dla mnie idealny rytm. Nie muszę zaliczać dziesięciu punktów z listy. Wystarczy jeden dobry.
Do tego lotnicza tradycja miasta i żużel, który w Wielkopolsce traktuje się serio. Nie musisz być kibicem, żeby poczuć, że to miejsce ma swój charakter i swoją dumę.
Coraz mocniej wierzę, że najlepsze podróże to te, których nikt ci nie poleca w pierwszej kolejności. Leszno łatwo przeoczyć – i właśnie dlatego warto tam pojechać, zanim zrobi się modne. Zjedz spokojnie, posłuchaj płyty, wróć bez pośpiechu.








