Krótko i konkretnie: na popularnych trasach z Polski najlepszy moment na zakup biletu to zazwyczaj okno kilku tygodni do dwóch miesięcy przed wylotem, nie pół roku. Zbyt wczesny zakup rzadko daje najniższą cenę, a przy lotach czarterowych i w szczycie sezonu bywa wręcz droższy.
Sam przez lata kupowałem bilety w styczniu na lipiec, przekonany, że łapię okazję. Przekonałem się, że częściej płaciłem za własny spokój niż za realną oszczędność.

Co robię dziś zamiast panicznego bookowania
Ustawiam alert cenowy na konkretną trasę i obserwuję ją przez dwa, trzy tygodnie. Dopiero widząc wahania, wiem, czy dana cena to okazja, czy zwykły poziom bazowy.
Unikam wylotów w piątek i niedzielę – to najdroższe dni. Wtorek i środa potrafią zbić cenę o kilkadziesiąt złotych na osobę, a przy rodzinie robi się z tego realny obiad w tawernie.

Najważniejsze: cena biletu to nie cel sam w sobie. Wolę dopłacić stówkę i wylądować bliżej miejsca, w którym czeka na mnie dobre jedzenie, niż zaoszczędzić i stracić pół dnia na dojazd. Tania podróż zaczyna się od planu, nie od paniki.








