Chcesz zadbać o mózg? Rób dokładnie to, co chroni serce: ruszaj się, kontroluj ciśnienie, cukier i cholesterol, nie pal, dbaj o sen. To nie osobny program – to ten sam zestaw nawyków, tylko z inną etykietą.
Apel neurologa, żeby zdrowie mózgu traktować równie poważnie jak zdrowie serca, brzmi jak truizm. A jednak działa na mnie otrzeźwiająco.
Bo o serce jakoś umiemy się martwić. Znamy słowo cholesterol, robimy EKG, boimy się zawału. Mózg tymczasem traktujemy jak coś, co albo działa, albo nie – i basta.
To jeden układ naczyniowy
Tymczasem mózg jest odżywiany przez te same naczynia, które zaniedbujemy przy sercu. Nadciśnienie, którego nie leczę, nie wybiera – uderza w oba narządy. Dlatego profilaktyka udaru i zawału to w dużej mierze ta sama lista.
Najbardziej zaskoczyło mnie to, że nie muszę kupować nowego suplementu ani gadżetu. Wystarczy potraktować spacer, warzywa i sen jak inwestycję w pamięć za dwadzieścia lat.
To nie diagnoza ani gwarancja – jeśli coś niepokoi, idę do lekarza. Ale przestałem myśleć o mózgu jak o czarnej skrzynce. Zacząłem myśleć o nim jak o mięśniu, który dzieli krwiobieg z sercem.








